wtorek, 30 grudnia 2014

Prolog

No to mamy prolog. Dziękuję że zachęciliście mnie do napisania tego fanfiction. W końcu moje pomysły się nie zmarnują ;) Mam nadzieję że wam się spodoba i będziecie komentować.

2 komentarze = Next rozdział
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ceremonia wyboru. To co ma dzisiaj nastąpić.
 Lęk. To co mi towarzyszy przy każdym wyborze.
Obawa. Będę tego później żałować!
Pewność. Czy wybiorę dobrze?
Skrucha. Opuszczę rodziców i brata.

Czasami zastanawiam się czy większość podjętych przeze mnie decyzji będzie dobra i czy się sprawdzę w nowej roli. Dzisiaj już podjęłam swoją decyzję. Mama mówi że ten wybór zmieni moje życie na zawsze. Oczywiście nie wie którą frakcję wybrałam. Moją decyzją była Nieustraszoność. Tak dobrze myślicie. Ja Madison Blake wybrałam tą właśnie frakcję. Zawsze mnie coś do niej ciągnęło, ten ich styl bycia. Wyskakują z pociągu jakby nigdy nic i idą lub biegną popychając się nawzajem do szkoły. Często przyglądam się im z zainteresowaniem i ciekawością. Są dla mnie jedną wielką zagadką, którą z czasem sama rozwikłam.

Teraz nadszedł ten czas. Idę z bratem Lukiem na ceremonię wyboru. Teraz mam czas wszystko przemyśleć i jeszcze raz się porządnie zastanowić, ale nad czym się tu zastanawiać!
 Już dokonałam swojego wyboru, który "podobno" zmieni moje życie. Idziemy w ciszy. Nikt nic nie mówi. Taka cisza jest mi czasami potrzebna. Z Lukiem łączy mnie szczególna więź, jesteśmy bardzo ze sobą zżyci. Pewnie tego po nas nie widać, ale jesteśmy w tym samym wieku, dzielą nas tylko 3 miesiące. Ten kto by nas pierwszy raz zobaczył stwierdziłby że dzielą nas ze 2 lata różnicy, ale tak nie jest, Luke jest ode mnie wyższy o jakiejś 15-20 cm. W jego towarzystwie czuję się taka mała. Mam zaledwie 165 cm wzrostu i nawet nie wiem po kim to odziedziczyłam! Luke jest kochającym, pomocnym bratem z ogromnym poczuciem humoru. Mogę śmiało powiedzieć że w jego towarzystwie nie można się nudzić. Moje rozmyślania przerwał głos Luke’a:
-Mogę cię o coś spytać?
-Jasne. Pytaj śmiało.
-Do której frakcji się wybierasz? Spytał, a mnie na chwilę zamurowało. Powiedziałam sobie wcześniej że nikomu nie powiem i nikogo nie zawiodę, szczególnie brata.
-Do Nieustraszoności.
Gdy wypowiedziałam to zdanie zapadła głucha cisza. Tego się spodziewałam. Mój brat lubił Nieustraszonych, miał nawet kilku kumpli nieustraszonych tylko był zdziwionych moją reakcją. Widział że za bardzo za nimi nie przepadam. Chyba był w małym szoku.
-Ty do Nieustraszoności? Przecież ich nie lubiłaś odkąd pamiętam. Odpowiedział po dłuższej chwili.
-Wiesz to prawda, ale coś się ostatnio zmieniło. Nie masz nic przeciwko? Odparłam.
-Oczywiście, że nie. Jesteś moja siostrą i bardzo cię kocham tylko, mam jedno zdanie. Czy sobie tam poradzisz?
-Myślę że tak. To raczej nie jest nic strasznego.
-Jak wiesz mam paru kumpli z Nieustraszonych i wiesz mówią że na początku nie jest łatwo. Tak mówią ich rodzice. Boję się o ciebie Mad ( skrót od Madison).
-wiem w końcu jesteś moim bratem Lukey. Podeszłam do niego i przytuliłam. W jego ramionach czuję się bezpiecznie, w końcu to mój brat.
-Chodź bo w końcu się spóźnimy. Westchnął i pociągnął mnie za rękę gdy już dochodziliśmy do wyznaczonego miejsca.
Weszliśmy do wielkiej hali gdzie na około były miejsca dla nas czyli 16-sto latków i naszych rodziców, a na środku stało pięć mis. Każda dla wybranej frakcji. Umieszczona w nich substancję odpowiadające różnym frakcjom. Szare kamienie symbolizują Altruizm, woda Erudycję, ziemia Serdeczność, rozżarzone węgle Nieustraszoność, a szkło Prawość. Co roku Ceremonię Wyboru organizuję inna frakcja, w tym roku wypadło na Altruizm. Dzisiaj po wybraniu frakcji staniemy się nowicjuszami a pełnie praw uzyskamy po ukończeniu nowicjatu. Nie wiem jak ja to przejdę, ale jak to się mówi „Bez ryzyka nie ma zabawy”. Ustawiamy się w porządku alfabetycznym, według nazwisk. Staję między Lukiem a Danielle, dziewczyną z Serdeczności. Kiedy Marcus odczyta moje nazwisko, wyjdę na środek. Nie będę się odzywać. Marcus poda mi nóż. Natnę sobie rękę i upuszczę trochę krwi do misy wybranej frakcji. Moja krew na kamieniach czy moja krew sycząca na węglach. Rodzice zanim usiądą na krzesłach podchodzą do nas, a tata mówi do mnie:
-Niedługo się zobaczymy. Szkoda że nie wie o moim wyborze.
Mama mnie przytula i wtedy tracę odrobinę przekonania. Teraz właśnie pojawił się ten cholerny dylemat, może jednak zostanę w Altruiźmie, zawiodę rodziców tym wyborem, ale to w końcu moje życie. Odrywam się od mamy i idę przyłączyć się do innych. Potem jak odchodzę rodzice żegnają się z bratem. Ja nadal nie wiem do której frakcji Luke chce dołączyć. Kiedy wreszcie siada obok mnie pytam się:
-Nie zdążyłam się ciebie zapytać, a ty do której frakcji się wybierasz?
-Dowiesz się w swoim czasie. Odparł po długiej chwili.
-Jak chcesz.
Wydawał się taki tajemniczy dzisiaj. Może ta Ceremonia tak na niego wpłynęła? Nie wiem nie będę się teraz nad tym zastanawiać.
Minęło kilka minut zanim dotarli do nas.
-Luke Blake. Wypowiedział Marcus.
Luke wyszedł z rzędu krzeseł i poszedł w stronę Marcusa. Ten wręczył mu nóż. Luke nadciął sobie nadgarstek i zaczęła z niego lecieć krew. Skierował rękę w stronę mis. Otworzyłam oczy szerzej oczy gdy dotarło do mnie jaką Luke wybrał frakcję. Szczerze tego się nie spodziewałam. Zaskoczył mnie…